Czy jazda autostopem po Bułgarii jest bezpieczna ?

Ponad 2000 kilometrów przejechanych w Bułgarii.
Mnóstwo życzliwych kierowców, z którymi mogłyśmy praktykować nasz bułgarski. 
Cudowne przygody, których nigdy byśmy nie doświadczyli gdyby nie odwaga i serce, które gdzieś cały czas wyrywa do przodu.


DSCN5812 DSCN5820 DSCN5838 IMAG0393


Dotychczas jeździłam autostopem tylko po Polsce, natomiast pół roku temu nadarzyła się okazja, aby wyjechać na 4 miesiące do Bułgarii – z której od razu skorzystałam bez zastanowienia. Między studiami i czasem, który poświęcałam na zwiedzanie Veliko Tarnovo, próbowałam też swoich sił planując podróże i wycieczki w odległe miejsca tego państwa.

Dla własnego bezpieczeństwa dobrze podróżować jest z drugą osobą, najlepiej płci przeciwnej. Aczkolwiek my do tej zasady się nie stosowałyśmy i jeździłyśmy w parach Ola – Aneta. Na początku może się troszkę obawiałam, dlatego woziłam przy sobie gaz pieprzowy, scyzoryk, ale ani razu się nie przydały. Bułgarzy są bardzo przyjemni w kontaktach z innymi ludźmi, chętnie pomagają, jedyny minus stanowi nieznajomość języka angielskiego. Większość ludzi potrafi język ruski, niemiecki. Nie stanowiło to dla nas przeszkody, ponieważ akurat uczyłyśmy się ich ojczystego języka, tak więc często było śmiesznie, kiedy przekręcałyśmy jakieś słowa bądź mówiłyśmy źle gramatycznie. Mogłabym na 100 % polecić jazdę autostopem po kraju róż. Nie trzeba długo czekać, a ludzie są uprzejmi.

Ale niestety istnieją wyjątki:

Wybierając się z Anetą do Plovdiv, a później Dospat miałyśmy nieprzyjemną sytuację. Zatrzymał się samochód z dwoma męszczyznami, zapaliła mi się czerwona lampka w głowie, ale jednak wsiadłam. Faceci zatrzymali się w wiosce cygańskiej, jeden z nich powiedział, że musi coś załatwić. Bałam się nawet wychylić żeby cyganie nie zauważyli, że siedzimy w wozie tych ich dwóch koleżków. Po pięciu minutach odjechaliśmy, ale nie minęło dziesięć minut, a jeden z nich przesiadł się do mnie do tyłu siadając po mojej lewej stronie. Zaczął mnie głaskać po ramieniu i obejmować, bez zastanowienia powiedziałam stanowczo, aby przestał. Jeden z nich zaśmiał się tylko i powiedział do kierowcy, że zaczęłam się denerwować po bułgarsku. Jak zaczął znów się dobierać to krzyknęłam, że ma przestać i żeby natychmiast się zatrzymał po angielsku. Kierowca jechał bez słowa odpowiedzi, w końcu odezwał się i zapytał czy jestem pewna. Po czym się zatrzymał zostawiając  nas w jakimś miejscu przed jakąś wioską. Byłam bardzo wściekła za głupotę, za to, że ludzie tacy są. Zszokowana i może lekko zdruzgotana całą sytuacją. Jak się uspokoiłam, zaczęłam sobie mówić na głos – „Boże, żeby zabrał nas ktoś normalny stąd”. Faktycznie stał się chyba jakiś mały cud, bo zatrzymał się żołnierz, który mieszkał w tym samym akademiku co my. Dzięki Bogu !

Trzy miesiące później jechałyśmy do Grecji. Zatrzymał się Włoch, który poprosił nas , abyśmy poczekały 10 minut, bo jego kolega jeszcze z nami jedzie. Aneta zauważyła, że ten Włoch jest dosyć dziwny. Ale ja byłam uparta i chciałam jechać, pomyślałam, że spiszemy numery rejestracyjne i wyślemy do dziewczyn sms-em. Włoch zaczął zadawać mi dziwne pytania, a chwilę później zapytał się mnie czy dochowamy przed Anetą mały sekret i zaczął się masturbować. Na szczęście Aneta była trzy metry od samochodu i nie musiała oglądać tego widoku. Tym razem Anety intuicja sprawiła, że nie wsiadłyśmy do tego samochodu.

W Bułgarii jest również dużo Turków, którzy jeżdżą ciężarówkami, tirami. Nie mam nic przeciw wsiadaniu z nimi do auta, ale jednak zajmuje to dużo czasu, ponieważ zatrzymują się, częstują swoim obiadem, a dodatkowo nie potrafią mówić w ogóle po angielsku, a jedyne słowa, które mamy wspólne to [ turkisz - inglisz ? problem ]. Jeden z kierowców zapytał się nas skąd pochodzimy, bo to chyba jedyne zdanie po angielsku, które potrafił wypowiedzieć. Tak więc, odpowiedziałam mu, że z Poland. Nie wiedział za bardzo o co mi chodzi, więc starałam się powiedzieć Polska we wszystkich językach , które znam. Nie pomogło niestety i poddałam się mówiąc, że America. Jakie było jego ucieszenie, krzyczał.. ” AAAAAA America”.

Mimo tych złych chwil, które również gdzieś tam na mojej drodze się pojawiały – nie żałuje, że wyjechałam na cztery miesiące. Nie nauczyłam się wiele jeśli chodzi o tematykę militarną, ale nauczyłam się życia, właściwie to codziennie się uczę. Ten czas bez rodziny sprawił, że doceniłam to co mam. Zarówno, że mogę żyć inaczej – nie trzymając się mamy. Przecież jak byłam w Londynie to płakałam trzy razy w tygodniu, a w Bułgarii ani razu. Jestem już w domu, a tak szybko mi tęskno i chętnie bym wróciła do mojego Veliko. Nawet jeśli kiedyś tam wrócę to nie będzie już to samo. Nie będę miała dwadzieścia lat , nie będę już taką małolatą, która ma fiu bździu w głowie z myślami „tell mi why” i z sercem na dłoni wyciągniętej, ku temu co skradł moje serce. Młodość jest piękna i ma swoje prawa, a ja zamierzam z nich korzystać !

Ola

Nauka języka angielskiego

Najpierw były lata buntu, trój i dwój w gimnazjum i szkole średniej.
Później wyjazd do Londynu przed maturą na kurs. Faktycznie, codzienne lekcje języka w college pomogły mi zdać maturę na około 88 %. Przyszedł czas na studia, mój M. mówił mi WTEDY żebym poszła na filologię, bo przecież odnajduję się w tym i lubię ten język. Ale ja się upierałam, że nie chcę być nauczycielką i takim sposobem poszłam do Szkoły Oficerskiej z wielkim niedosytem jeśli chodzi o płynne porozumiewanie się za granicą.

Teraz jadę do Bułgarii, przyświeca mi główny cel – oczywiście ENGLISH. A jak się przygotowuję ( dwa tygodnie przed ) ?
Podobnie było do matury, obudziłam się dopiero 2/3 tygodnie przed egzaminami.
Podam Wam świetne strony, uwielbiam je, znalazłam je kilka lat temu i służą mi do dziś :)


http://www.isel.edu.pl 

- lista fraz
-słuchanie
-czytanie


http://spotlightenglish.com/producers/

Polecam wejść sobie w zakładkę Listen & Read,
Tekst jest czytany wolno, tak aby nikt nie miał problemu ze zrozumieniem znaczenia słów i zwrotów.
Ponadto można dowiedzieć się mnóstwo ciekawych informacji na tematy z różnych dziedzin.


http://english-e-books.net

Przyjemne z pożytecznym.
Dopasujcie sobie poziom do swoich umiejętności.


http://www.newsinlevels.com

Kiedy pracowałam w hotelu w Londynie, czasem włączałam sobie telewizję, aby pooglądać wiadomości. Wiecie co ? Nie byłam w stanie zrozumieć nic. Mówili za szybko, jedne słowo zlewało się z drugim. Nie mogłam rozróżnić gdzie kończy się jedno i drugie, a już nachodziło na trzecie :D No i właśnie między innymi artykuły wraz z video są świetnym sprawdzeniem siebie.


http://www.bbc.co.uk/programmes/p01s0bpq

RADIO. Oglądając filmiki na You Tube, łapię się na tym, że zamiast słuchać to skupiam się na napisach i nie mogę od nich wzroku oderwać. Nie słucham, ale czytam. Jak słucham radia, o dziwo.. więcej rozumiem, nie idę na łatwiznę. Wiem, że muszę po prostu słuchać, bo mam uszy tylko i żadnej pomocy ani napisów.

Oprócz tego mogę polecić na pewno kursy, podczas mojego pobytu w Londynie byłam na kursie, na którym posługiwano się Metodą Callana. Na pierwszej lekcji nic nie rozumiałam, zupełnie NIC. Byłam przerażona, że jest ze mną, aż tak źle. Ale po tygodniu bez problemu rozumiałam to co mówią do mnie lektorzy. Miałam do wyboru grupę łatwiejszą i grupę, w której byłam na lekcji próbnej i byłam tak przerażona. Co wybrałam ? Tą trudniejszą, rzuciłam się na głęboką wodę, identycznie tak jak robię to teraz – jadąc do Bułgarii.

Wiadomo, mam nie jeden zeszyt. Kiedy czytam jakiś tekst i nie znam słówka to od razu je sobie zapisuję. Jak to moja mama mówi ” Nie urodziłaś się w rodzinie Carringtonów” Nie mieszkam za granicą, ale w Polsce. Więc zabieram się do dzieła na swój sposób.

Jaki Wy macie sposób na naukę języka angielskiego ? 

Kochani, powodzenia !

W poszukiwaniu motywacyjnego kopa,aby zadziałać coś w końcu.. !

„.. Jeśli tylko czujesz chęć gdzieś pojechać zrób to.
Nie musi to byś wyprawa rowerowa. Możesz użyć busa, pociągu, autostopu czy choćby hulajnogi. To nie jest ważne. Zwiedzaj, poznawaj ludzi, podziwiaj widoki.
Marzenia same się nie spełniają. Nikt do Ciebie nie zadzwoni i nie powie: ‚słuchaj stary, chciałem spełnić Twoje marzenie – pakuj się’. Jeśli samemu nie ruszysz tyłka, żeby zadziałać w tym kierunku nic się nie stanie. Kolejny rok minie, a Ty dalej będziesz marzył. ”
Cytat jednego z blogów podróżniczychz wyprawy Bałkany 2012
So, do it !